Posted in Relacje

…sztuka utrzymać

…sztuka utrzymać Posted on 2 listopada 2017
Bloger, coach, IT manager. Żyję, piszę, pracuję - w tej kolejności. Uczę ludzi jak poznać i zrozumieć siebie i jak dzięki temu mieć lepsze życie.

Pamiętam, że tak mówiło się w jednym z moich miejsc pracy o stołówkowym jedzeniu – nie sztuką jest zjeść, ale sztuką utrzymać. Myślę, że w bardzo prosty sposób można to przełożyć na związki.

Nie jest sztuką kogoś oczarować i zdobyć. Nie jest wielką sztuką kogoś w sobie rozkochać. Sztuką jest działać tak, by tę osobę w tym stanie utrzymać, by samemu sobie nie podłożyć nogi, by się nie rozleniwiać po drodze myśląc, że teraz już z górki. Bo w ten sposób właśnie bagatelizujemy to, co naprawdę jest trudne.

Więc jeśli w danej chwili dostajesz więcej niż się spodziewasz lub właśnie doświadczasz upragnionego stanu wzajemności, to niekoniecznie jest to odpowiedni moment na to by spocząć na laurach, na pewno nie na zbyt długo. To oznacza tyle, że druga strona dużo daje, bo na razie jeszcze ma z czego. Za chwilę może już nie mieć i wtedy będzie trudniej napełnić puste wiaderko niż dolać odrobinę do pojemnika, z którego ubyło.

Nie mam tutaj konkretnej listy czynności do wykonania od rana do momentu położenia się spać, bo taka nie istnieje. Każda para ma swoje potrzeby, różne od innych. To, co chcę Ci przekazać to jedynie podpowiedź, żebyś zweryfikował sposób myślenia tym, co jest trudne a co proste. Bo trudne jest nie podrzucić piłeczkę, ale tak żonglować, żeby ona nie spadła.