Posted in Chaos Przysłowia

Od przybytku głowa nie boli

Od przybytku głowa nie boli Posted on 4 stycznia 2018
Bloger, coach, IT manager. Żyję, piszę, pracuję - w tej kolejności. Uczę ludzi jak poznać i zrozumieć siebie i jak dzięki temu mieć lepsze życie.

Ostatni wpis z cyklu przysłów. Tym razem na tapecie jest zaprzeczenie tego, o czym pisałam na innym blogu. Nie mówię, że należy chodzić w jednej koszuli i najlepiej nic nie posiadać. Uważam jednak, ze każdy ma jakiś tam swój własny limit rzeczy, po przekroczeniu którego zaczyna się zaśmiecanie. Nie domu, ale umysłu.

Rzeczy, które nas otaczają wymagają jakiegoś z naszej strony pomyślunku. Częściej lub rzadziej. Niektóre potrzebują decyzji, inne użycia, jeszcze inne zajmują przestrzeń zupełnie niepotrzebnie, nic do naszego życia nie wnosząc. I to te ostatnie są najbardziej energożerne. Więc to nie do końca jest prawda, że można gromadzić bez końca.

Być może kiedyś to przysłowie było adekwatne do rzeczywistości. Gdy to co się posiadało trzeba było stworzyć samemu, albo gdy społeczeństwo było podzielone na część bardzo bogatą i bardzo biedną, która i tak do swojej magicznej granicy zdrowego posiadania nie miała szans dotrzeć. Ale dziś, gdy wchodzisz i kupujesz – myślę, że straciło ono swój sens. Jak i wiele innych innych przysłów z tego cyklu.

Pomyśl więc, gdzie jest Twój złoty środek. Gdzie jest ten moment, gdy nie musisz się martwić – ani już, że nie masz tego, co potrzebujesz, ani jeszcze – że za dużo przedmiotów trzyma Cię w jednym miejscu i spowalnia. Bo nie ma co robić sobie pod górkę tylko dlatego, że w domu powtarzano Ci coś od małego…