Posted in Praca

Marka własna

Marka własna Posted on 23 listopada 2017
Bloger, coach, IT manager. Żyję, piszę, pracuję - w tej kolejności. Uczę ludzi jak poznać i zrozumieć siebie i jak dzięki temu mieć lepsze życie.

Jest jedna rzecz, którą będę powtarzać do znudzenia wszystkim napotkany młodym ludziom (no, może poza stwierdzeniem, że zaufanie w pracy jest ważne) – to, że najważniejsza jest nasza marka. Każdy z nas powinien mieć swoją, bo każdy jest inny, pracuje w inny sposób i inne rzeczy ma do zaoferowania tak zwanemu Światu.

W miejscu pracy, poza byciem ludźmi, jesteśmy też zestawami unikatowych umiejętności. Niektórzy mają wyjątkowe szczęście i spotykają na swojej drodze kogoś, kto jak nauczyciel zen wyławia z nich potencjał i uczy o ich wyjątkowości. Pozostałym z nas, którzy tego szczęścia nie mieli, pozostaje tę prawdę o sobie odkryć samemu. Nie ma bowiem znaczenia, czy jest się firmą, która chce się wybić i tłoczy pieniądze w marketing, czy specjalistą w swojej dziedzinie – marka własna jest ważna. Najważniejsza.

Nie chodzi o to, żeby być wybitnym, wyjątkowym, najlepszym w swoim obszarze działania i nie do pobicia. Nie na tym polega marka. Nie polega też na reklamowaniu się we wszystkich możliwych mediach, pisaniu tysiąca blogów tematycznych, czy wypowiadania się wszędzie, gdzie tylko można. Nie chodzi też o to, jak się wygląda i czy ubiera się odpowiednio do roli, do której się pretenduje. Na czym więc polega marka?

Poznaj siebie

Nie bez powodu tematyka pracy pojawiła na A/C. Tak naprawdę nie ma to znaczenia, czy mówimy o relacjach, ograniczaniu własnego konsumpcjonizmu, czy o pracy – w każdej z tych dziedzin kluczowe jest poznanie samego siebie. Zrozumienie, co nami powoduje i jakie emocje nas pchają do przodu (a jakie cofają). W relacjach pomaga nam się porozumiewać, zamiast jedynie się bronić. Na co dzień – gdy wiemy o sobie wystarczająco dużo, nie musimy zapychać dziur po niespełnionych potrzebach przedmiotami. A w pracy… No w pracy właśnie znajomość nas samych pomaga nam rozpoznać, co tak naprawdę mamy w sobie wyjątkowego.

Być może łączysz w sobie umiejętności z pozornie dwóch rożnych krańców spektrum? Wykluczające się jeśli patrzeć stereotypowo. Jak IT i umiejętności społeczne, prezentacyjne, edytorskie… Umiesz przekonywać ludzi do swoich racji, a jednocześnie potrafisz to podbudować wiedzą techniczną? To może spełniałbyś się w szerzeniu wiedzy, tak zwanej technologicznej ewangelizacji.

Być może to do Ciebie przychodzą inne osoby z zespołu, żeby przedyskutować temat, gdy sami już nie dają rady? A Twoje spojrzenie poszerza zdecydowanie to, w jaki sposób patrzą na całą sprawę. W połączeniu z Twoją wiedzą, cierpliwością, umiejętnością ogarnięcia “na chłodno”, takie spojrzenie z boku na problem sprawia, że potrafisz naprawdę szybko komuś pomóc.

Mam nadzieję, że zaczynasz już czuć o co chodzi…

Zestaw

Chodzi właśnie o zestaw. Nie masz jednej wiodącej umiejętności, która góruje nad innymi. Nie jest też tak, że Twoje umiejętności to “tworzenie oprogramowania” lub “marketing internetowy”. Marka to nie to, co wpisujesz do CV – to właśnie to, czego tam nie ma. Pomyśl o tym, jak o specyficznych właściwościach, albo silnych stronach.

Kiedyś pisałam, że mam swoje ulubione narzędzia do poznawania samego siebie. Jednym z nich jest Strengths Finder, który pomaga zobaczyć jaki jest nasz unikalny zestaw umiejętności i jak działa nasz mózg. To dobry początek, ale to nie koniec. Na to trzeba nałożyć dziedzinę, w której pracujesz (lub chcesz pracować), zobaczyć jakie daje ona możliwości do wykorzystania tych umiejętności. Lub takie możliwości stworzyć samemu. I najważniejsze, to zacząć działać. Bo marka to też nie sam zestaw, ale sposób w jaki go wykorzystujesz.

Budowanie

Nie bez powodu mówi się, że markę się buduje. Nikt nie budzi się pewnego dnia z doskonałym planem na markę i tydzień później jako właściciel czegoś poważanego i rozpoznawalnego. Marka to tak naprawdę proces, który składa się z etapów. Pierwszym jest testowanie – kiedy to sam siebie sprawdzasz i rozpoznajesz grunt. Testujesz też, czy pomysł jest dobry, czy “chwyta”, czy ma potencjał i czy sam możesz mu sprostać. No i tworzysz plan.

Drugim jest dopieszczanie. To mój ulubiony. Gdy już wiesz, że pomysł jest dobry – dopracowujesz go. Dorzucasz i testujesz nowe elementy, może lekko zmieniasz kurs. W międzyczasie, wykonujesz ogrom pracy, która sprawia, że marka się umacnia. Nie robisz wszystkiego co możliwe – nie tak, jak pisałam w trzecim paragrafie – ale tylko te wybrane akcje, które faktycznie Cię przybliżają do celu. A z pośród nich te, które przewyższają pozostałe skutecznością.

Ostatni, nigdy-nie-kończący-się etap, to ewolucja. Trochę to cliche, ale warunki nie są stałe i marka też musi się rozwijać. Chociażby technologicznie. Jednego dnia możesz chcieć organizować spotkania na żywo, drugiego stworzyć webinary i szkolenia online, trzeciego połączyć to i zbudować na tej bazie własną firmę. Spina się, prawda? A jednak pomysł i wykonanie ewoluują.

Jedno jeszcze, co mogę Ci przekazać od siebie to to, żebyś się nie spieszył. Tak, możliwe że z tego powodu coś Ci ucieknie i na jakąś szansę od losu się spóźnisz. Za to jeśli dasz sobie czas to będziesz dokładnie wiedzieć, jak Twoja marka osobista ma wyglądać. Bez tej wiedzy, możliwe że tej wyjątkowej szansy byś na czas i tak nie zauważył. Nie spiesz się też z budowaniem. Bo marka to coś, co podlega tym samym regułom, co długoterminowe inwestowanie czy budowa domu. Na być na lata, dobrze, pewnie i na silnych podstawach.

A jeśli temat Cię interesuje to w wolnej chwili poczytaj Zakamarki marki Pawła Tkaczyka.