Posted in Chaos Narzędzia

Imposter syndrome

Imposter syndrome Posted on 14 grudnia 2017
Bloger, coach, IT manager. Żyję, piszę, pracuję - w tej kolejności. Uczę ludzi jak poznać i zrozumieć siebie i jak dzięki temu mieć lepsze życie.

Znasz? A może tak się czujesz całe życie… Jakbyś nic nie wiedziała, a wszystko wychodziło jakimś fuksem. Kolejna prezentacja i na końcu wielkie “Uff…” bo znów nikt nie odkrył, że nic nie wiesz. Na szczęście nie było pytania, na które byś nie odpowiedziała.

Końcówka żeńska “-a” jest nie od parady. Imposter syndrome dotyka w sporej przewadze kobiety. A zwłaszcza te, które mają spore osiągnięcia. Czemu tak jest – nie wiem. Podejrzewam osobiście, że może chodzić o zbyt małe docenianie dokonań i zbyt częste powtarzanie, że coś Ci się “udało” zamiast, że “coś osiągnęłaś” czy “coś wypracowałaś”. I tak całe życie. Więc co teraz? Wszystko stracone? No niekoniecznie…

Po pierwsze, zapisz swoje osiągnięcia, nawet jeśli uważasz, że coś Ci się udało. Świat Ci sprzyjał? No fajnie, ale też umiałaś z tego skorzystać – punkt dla Ciebie. Wykorzystanie sytuacji to też umiejętność. Wszystko, co zapiszesz jest niezaprzeczalnie Twoje. Nie ukradłaś przecież nikomu jego osiągnięć, prawda? To znaczy, że pełnoprawnie możesz sobie przypisać zasługę. Uzupełniaj tę listę o nowe wpisy, a najlepiej przy każdym dopisz wykorzystane umiejętności. Pamiętaj też, że to normalne, że korzystamy z pomocy innych. Ktoś korzysta też z Twojej. Czy odmówiłabyś mu dopisania sukcesu do listy, tylko dlatego, że użył czegoś, co Ty wymyśliłaś, czy że skorzystał z Twojej rady?

Wiedz też, że nigdy nie będziesz wiedzieć wszystkiego i zawsze znajdzie się ktoś, kto wie więcej. To nie znaczy, że Twoja wiedza jest do niczego. Masz w niej luki? No to może zaskoczy Cię informacja, że… wszyscy mają. Również ci faceci, którzy uważają, że tak nie jest. 😉 Doceń więc to, co wiesz a nie skupiaj się na tym czego nie wiesz. Nikt nie pracuje za Ciebie, nikt nie napisał za Ciebie pracy na uczelni, nikt nie robi za Ciebie raportów. To wszystko, to wiedza którą posiadasz. Ciesz się tym.

Pomyśl też, czym właściwie się różnisz od tych ludzi, którzy tak jak Ty wyglądają na pewnych siebie i kompetentnych. Skąd wiesz, że Ty “udajesz” a oni nie? Po czym można to poznać? I czym właściwie różnią się Wasze rezultaty? Bo wiesz… jeśli tak naprawdę niczym to dlaczego miałabyś być oszustką? Spójrz na to tak – pieniądze bierzesz za wyniki. Jeśli te wyniki niczym się nie różnią od innych, to nie ma w tym żadnego oszustwa. Ktoś tak wycenia Twoją pracę. A wycena jest wprost proporcjonalna do zysku jaki z niej ma…

Wiedz też, że nie jesteś sama. Według wikipedii, do odczuwania imposter syndrome przyznają się Sheryl Sandberg i Emma Watson. Doborowe towarzystwo, żadne tam pitu pitu.

A jeśli nadal nie wierzysz, że da się wyjść, to powiem Ci, że da się. Wiem – been there, done that. I powiem Ci też, że życie nie zaczyna się w żadnym konkretnym wieku. Zaczyna się, gdy zaczniesz doceniać siebie.