Posted in Książki Motywacje

Czerwony pasek

Czerwony pasek Posted on 18 września 2017
Bloger, coach, IT manager. Żyję, piszę, pracuję - w tej kolejności. Uczę ludzi jak poznać i zrozumieć siebie i jak dzięki temu mieć lepsze życie.

Chodzi o pasek na świadectwie oczywiście. O tego Świętego Graala większości rodziców, z którego są tak dumni, bo przecież jest wyznacznikiem włożonego przez dziecko wysiłku. No może i jest. Ale włożonego w co konkretnie?

Bycie prymusem wbrew pozorom nie popłaca. Bycie dobrym we wszystkim to bycie kiepskim w niczym i wybitnym takoż. Latami dochodzi się do tego, co człowiek naprawdę lubi, w czym jest dobry i co mu faktycznie “wychodzi”. Im wcześniej się zacznie tym lepiej, bo tym dłużej ma się szansę na rozwijanie pasji zanim osiągnie etap, gdzie trzeba wybrać sobie zawód.

Dla mnie bycie prymusem ogranicza na dwa sposoby. Po pierwsze oducza zastanawiania się “czy to co robię sprawia mi przyjemność”. Praca na oceny powoduje też, że mniej czasu jest spędzane na tym, w czym dziecko jest naprawdę dobre. Czasu, którego potem ono już nie odrobi – a który pewnie został produktywnie wykorzystywany przez dzieci rodziców wychowujących “do szczęścia”, a nie “do bycia prymusem”. Pół biedy jeszcze, jeśli ten pasek na świadectwie zbyt dużo dziecięcego wysiłku nie kosztuje. Ale jeśli tam ambicja zjada mu całe dnie?

Po drugie, nie uczy mówienia Nie i odrzucania tego, czego nie ma sensu rozwijać. Umiejętność skupiania się na tym, co chce się robić, zamiast rozmieniania się na drobne, jest nie do przecenienia gdy chce się naprawdę coś osiągnąć. Prymusi posiadają w swoim dorosłym życiu tylko jedną umiejętność doprowadzoną do perfekcji – potrafią się niewiarygodnie dobrze uczyć… A to za mało, żeby być w czymś naprawdę świetnym. Świat pełen jest ludzi przeciętnych, którzy we wszystkim są dobrzy, ale w niczym nie są wybitni. Myślę, że nie tego chcesz dla swojego dziecka.

Więc jak wychowywać do życia w zgodzie ze sobą (bo przecież o to właśnie chodzi w rozwijaniu swoich pasji, zamiast w uczeniu się dla zdobywania ocen)? Myślę, że zachowując balans pomiędzy naturalnymi zachowaniami dziecka, a swoimi ambicjami wobec niego. Pokazując to podejście, którego nie przejawia samo. Zachęcając do odkrywania tego, co lubi robić, co je interesuje. Albo pokazując, że dbanie o to, by z pokrewnych przedmiotów miało dobre oceny, ułatwi mu potem podążanie dalej wybraną ścieżką. Ta ścieżka zmieni się pewnie kilka razy w ciągu okresu dorastania, bo tak przebiega proces uczenia się i odkrywania. Lepiej jednak, żeby przebiegł w całości zanim osiągnie się dorosłość.

Choć to truizm to napiszę to – jesteśmy różni i zainteresowania czy ambicje Twoich dzieci mogą być zupełnie sprzeczne z Twoimi. Ba! Możesz ich nie rozumieć, uważać za marne, dziecinne, zabawne… Jednak to one przeradzają się potem w te, które sam znasz i doceniasz, gdy ewoluują wraz z dziecięcym sposobem postrzegania świata. Nie traktuje ich więc jak czasowe “widzimisię”, ale jak coś co ma potencjał. A jeśli potrzebujesz motywacyjnej lektury w tym temacie, to polecam Poza schematem.